Pieczęci Malekimów,  Raporty z sesji

Ostatnia warta – sesja 20

24 grudnia 811 RD – 4 stycznia 812 RD (roku dynastii)

Po rozmowie z Melchiachem poobijani i wyczerpani towarzysze przemierzyli schody prowadzące na powierzchnię Pieczęci, gdzie sytuacja nie wyglądała ani trochę lepiej – obrońcy wejścia do krypty mieli tylko chwilę by otrząsnąć się z szoku wywołanego widokiem powracającej drużyny. Już kilka minut później eskorta w postaci krasnoludzkich obrońców prowadziła ich z powrotem przez most w kierunku sztabu polowego, gdzie w pośpiechu zdali raport podczas gdy Kuzo przygotowywał się już do zmiany w wielkiego orła by wykorzystać ostatnie komórki czaru na przedostanie się jak najbliżej kolejnego celu podróży którym było Nyxhaven. Po kilku godzinach lotu wyczerpany do cna bard wylądował na skalnej półce wysoko w górach i drużyna udała się na w pełni zasłużony spoczynek.

Kolejne dni podróży przy pomocy polimorfii Kuzo charakteryzowała monotonia regularnych lądowań gdzieś bezpiecznie w górach by znaleźć miejsce na odświeżenie czaru, dodatkowo potęgowana absolutną ostrożnością jaką bard wykazywał gdy tylko na horyzoncie pojawił się chociaż cień zagrożenia jak zauważone i ominięte przez niego gryfy. Takim rytmem drużyna dotarła w końcu w okolice Penumbry, gdzie poczucie nieco złowieszczego klimatu osiągnęło apogeum gdy towarzysze zbliżyli się do miejsca gdzie spodziewali się zobaczyć największe miasto w okolicy – Nyxhaven. Okazało się jednak, że za dnia widoczny jest tu jedynie wielki plac uklepanej ziemi, co nie zdziwiło jedynie Abdula – ten bowiem pochodząc z tych okolic wiedział, że Nyxhaven znane jest jako „miasto które nie zna dnia” co objawiać miało się faktem, że dopóki padają na nie promienie słoneczne dopóty przybysze nie zdołają dostrzec tu nawet gwoździa. W tej sytuacji towarzysze wykorzystali pozostały czas do zmierzchu do patrolowania wybrzeża w poszukiwaniu statków oddalających się od niewidocznego obecnie portu, a gdy dostrzegli w oddali dwa z nich zmierzające do Pieczęci Rahab i Ariel postanowili osiąść na jednej wysepek stanowiących archipelag na wschód od samego miasta, skąd doskonale widzieli wyjątkowy spektakl niespotykany nigdzie indziej na świecie – stopniowo materializujące się wielotysięczne miasto które wraz ze znikającymi promieniami słońca odkrywało swoje cienie. W miarę pojawiania się jego szczegółów towarzysze mieli możliwość dostrzec nieco detali które dla nich były szczególnie interesujące – w porcie miasta widać było wielką, bogatą galerę zdobioną charakterystyczną heraldyką sorridiańskiej szlachty co oznaczać miało obecność hrabiego Thornwooda w mieście. Bohaterowie natychmiast powiązali go z intensywną aktywnością kultystów w Nyxhaven i poważnie rozważali wykorzystanie w nim broni biologicznej w postaci krasnoludzkiej grzybni, jednak realizację tego planu przerwało pojawienie się w pobliżu pary kolejnych statków zwiadowczych kierujących się do Pieczęci. Towarzysze zgodnie uznali zatem, że zemsta na Thornwoodzie i Dzieciach Caldariusa musi poczekać przynajmniej do momentu uratowania Rahaba i Ariel.

Abordaż przyjął formę cichej infiltracji – Farciarz obdarzony magią lotu i niewidzialności zebrał towarzyszy w przenośne torby i bez trudu przekradł się pod pokład jednego ze statków gdzie wypuścił resztę drużyny pozbawiając chwilę wcześniej życia kultystów rozładowujących tam skrzynie z prowiantem. Reszta załogi obu statków stanowiła równie trywialne zadanie dla drużyny, co miało odzwierciedlać początkowy etap wyprawy kultu do Pieczęci – na ten moment wysyłani tam byli bowiem jedynie zwiadowcy w czasie gdy główne siły kultu przygotowywały się do rejsu. Przejęcie statku pozwoliło drużynie na przeprowadzenie dalszej podróży do Pieczęci bez uciążliwości związanych z przebywaniem w podróżnych torbach, jednak z jednym istotnym czynnikiem wywołującym niepokój – rankiem kolejnego dnia po przejęciu statku zniknął Morathil, którego w ostatniej chwili zdołał dostrzec przebudzający się Kuzo, a ponieważ usłyszał także ostatnie słowa inkantacji wypowiadanej przez kapłana był w stanie stwierdzić, że ten teleportował się do wcześniej ustawionego sanktuarium. Po przebudzeniu przez barda reszty drużyny nawiązała się dyskusja nad intencjami kapłana – główne teorie wysuwane przez towarzyszy obracały się wokół intencji powrotu do Magnus Portum i wykorzystania zegarka o którym Morathil słyszał od reszty drużyny a który stanowić miał ich kotwicę temporalną. Pytaniem otwartym zostało natomiast w jakim celu elf chciałby zresetować pętlę czasową zawiązaną wokół towarzyszy: motywacją optymistyczną miała być chęć uratowania Pieczęci Zephon odpowiadającej za bezpieczeństwo półwyspu elfów, zaś pesymistyczną – chęć cofnięcia dotychczasowego sukcesu towarzyszy czyli de facto zdrada której jak wiadomo drużyna nie wybacza. Dalsze dywagacje odbywały się już w trakcie rejsu w kierunku Pieczęci.

Już kilkanaście godzin później bohaterowie na horyzoncie ujrzeli widok dwóch Pieczęci oddalonych od siebie o dwa kilometry zawieszonych kilkanaście metrów nad powierzchnią morza, zaś tuż pod każdą z nich znajdował się statek z linami zakotwiczonymi o powierzchnię samej lewitującej wyspy. Nie mając czasu do stracenia towarzysze przepchnęli statki spod Pieczęci a następnie udali się na ich powierzchnię by ponownie bez większego problemu pozbyć się przebywających tam kultystów i udać się do wnętrza krypty. W środku każdej z nich znajdował się sarkofag stanowiący wejście do podziemi Pieczęci, jednak tutaj oba z nich były opatrzone wgłębieniem w kształcie dwóch dłoni. Po krótkiej dyskusji towarzysze doszli do wniosku że oznaczało to potrzebę jednoczesnej eksploracji obu Pieczęci, więc gdy podzielili się na dwie grupy udało im się wejść do środka i stawić czoła zagadkom połączonych Pieczęci. Pierwsza z nich sprawdziła ich umiejętność interpretacji wiersza zlokalizowanego w jednym miejscu by aktywować znajdujące się w drugim posągi – tą drugą częścią zadania zajął się Asvard, który dzięki szałowi barbarzyńcy był w stanie redukować ogromne obrażenia otrzymywane w trakie błędnych prób. Druga zagadka wymagała od Kuzo i Radymira pokonania duchowej kopii barda przywołanej poprzez zostawienie śladu krwi na kamiennych drzwiach, zaś trzecia polegała na przeprowadzeniu jednoczesnej walki w obu Pieczęciach – tutaj do Kuzo i Radymira dołączył Farciarz i razem stawili czoła sukcesywnie przywoływanym przeciwnikom, których pokonanie powodowało pojawienie się spektralnej kopii poległego w drugiej Pieczęci gdzie Abdul z Asvardem czekali w gotowości. Towarzysze musieli wykorzystać wszystkie dostępne im umiejętności, komórki czarów i przedmioty (używając nawet mikstur leczących!), dzięki czemu udało im się pokonać ośmiu przeciwników w każdej z komnat by po chwili odpoczynku znaleźć się w kryptach Rahaba i Ariel. Oboje Naznaczeni wydawali się być przede wszystkim zainteresowani losem ich drugiej połówki, zaś po usłyszeniu uspokajającej ich informacji wypytali drużynę o sytuację w jakiej przyszło im się przebudzić. Rahab podziękował im za starania jakimi towarzysze doprowadzili do przebudzenia czwórki Malekimów, zaś Ariel poprosiła ich by wybrali się w rejs na wyspę-twierdzę ich zakonu gdzie mieli wspomóc organizację w walce o dobro tego świata żałując jednocześnie, że nie może ich wspomóc magią teleportacji.

Drużyna z poczuciem spełnionej misji choć nadal nieco nerwowo wydostała się na powierzchnię i wróciła na skradziony niedawno statek, który kapitan Asvard pokierował na zachód ku wybrzeżom Erdalii by ominąć kontynent od południa. Po kilku dniach rejsu zdali sobie sprawę, że są w końcu w stanie odetchnąć nie musząc już za niczym gonić, co po mniej więcej tygodniu rejsu po raz pierwszy pozwoliło im zasnąć w nocy względnie spokojnie. Rankiem zaś obudził ich dziwnie znajomy gwar dobiegający z zewnątrz, z którego dało się dosłyszeć okrzyk:

— Rusz się grubasie, w takim tempie to my w życiu nie rozładujemy tych cholernych przypraw!

— A w dupie z tymi przyprawami, ciężkie to i śmierdzi a w ogóle to jaśnie pan przypłynął z samego rana i myśli że mu w godzinę statek rozładują.

Towarzysze natychmiast zerwali się na równe nogi orientując się doskonale co się wydarzyło – oto bowiem przebudzili się w karczmie Na Kotwicy w Magnus Portum gdzie pewnego majowego poranka zaczęło się to wszystko…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *